sobota, 19 sierpnia 2017

Mebelek i nowości.

Od czego zacząć? Może od przeróbki modelka. Lubię takie klimaty pałacowe. Zakupiłam takie oto mebelki.


 Pomalowałam na czarno i zrobiłam poduchy na siedziska. Żakardową tkaninę trzeba podkleić flizeliną bo ma za luźny splot.



Strasznie mi się podobają. Renesansowo-gotyckie?

Nie mogłam się oprzeć City Shopperce. Lubię platynowo-włose a ciałko jej wymieniłam na to z tatuażami.
Lubię te tatuaże bo są ciut folkowe.



Marzy mi się kilka jeszcze moldów lalkowych ale może z czasem.
 No i trochę  szyłam . Nie bardzo mogę myśli skupić więc..wrzucam foty.
Zestaw jesienny Shopperki.




 Czarnula i drugi OOAK.



 No i dwie FRki dostały nowe ciuchy bo przeca sfochowaneee...
Dasha:


Elise:






Aaaa zachodzę w głowę co to za mold?









niedziela, 13 sierpnia 2017

OOAKi me...

Porobiłam trochę zaległych porządków w ciuszkach bo zaczęły mnie zasypywać. Czas na wyprzedaż. Przy okazji zakochałam się od nowa w moich OOAKach od nowa. Troszkę posiedziały niechciane w kącie. Warholówna , długo walczyłam z jej twarzą. Mam też i nie ruszaną ale jakoś... Stoi sobie i czeka na przychylność. Herbatkowa delikatnie przerabiana w oczkach no i jest bez grzywki. Wampirzyce dwie z tyłu, Uwielbiam czarne cienie na oczach no co zrobię. No i kopciuszek z którym nie bardzo mogę sobie poradzić z włosami. Ważne że poradziłam sobie z jej wyłupiastymi oczami. Więc oto one. OOAKi me.

:)

Od teraz mogę być bardziej na FB więc gdyby ktoś chciał, jestem tu:
https://www.facebook.com/lalkimoniki/?notif_t=page_invite_accepted&notif_id=1502648071215826

No i szykuję trochę wyprzedaży bo mnie ciuszki zasypują po mało. 

niedziela, 6 sierpnia 2017

Znad morza.

W końcu w domu. Wyjazd wyjazdem ale nie ma jak w domu. Musiałam wziąć jakieś lalki ze sobą, no musiałam. Porobiłam im fotki. Trafiło na Zoe i  Tulabelle, czyli te którym poświęcam jakoś najmniej czasu. Zoe się nieźle rozkręciła z okazji wyróżnienia jej wzięciem na wyjazd. Obecnie w domu , wśród reszty sztuń znów robi za szarą nieśmiałą myszkę.



 Tulabelle nie była aż tak zadowolona. Ona już chyba tak ma i tyle.


Zoe w czymś cieńszym.












Jak widać chętnie pozowała. Po czym po założeniu kostiumu...wymyśliła sobie zamoczyć się w fali.











Już w ręczniku.



Tulabelle  uczyłam coś na szybko, takiego letniego.















Poleżała również.

Ładna pogoda więc pomoczyła nogi w wodzie.






  Cholernie jestem zadowolona z sesyjki. No okrutnie. Wżyciu się nie spodziewałam że tak fajnie wyjdzie. W sumie to nie widać ale nie byłam sama z nimi na plaży hehe.
Pokażę wam jeszcze moją tapetę futrzastą którą kładłam na ścianę w pokoju. To chiński tynk. Jak ją bym poczesała , wystawałyby kłaczki ze ściany. No boska jest!







Jak ja dawno nic nie szyłam..........................